sobota, 21 stycznia 2017

Happy Planner

Zawsze chciałam założyć bloga, kręcić vlogi i opowiadać o przeróżnych rzeczach. Niestety, Bóg obdarzył mnie dużą wrażliwością, przez co biorę wszystkie negatywne komentarze do serca. Błąd!

Jednym z wielu moich noworocznych postanowień było właśnie założenie bloga. Jak widać na załączonym obrazku - stało się. Takie postanowienia słyną głównie z tego, że nigdy się nie spełniają- wiem z dośwadznia. Oczywiście, nie mówię o wszystkich. Zapewne gdzieś na świecie (czytaj: w bardzo odległej galaktyce) istnieją ludzie, którym owe założenia udało się zrealizować. Jakim cudem udało mi się przebrnąć przez te przeszkody i spełnić jakiekolwiek z nich? Otóż to… dwa słowa. Happy Planner.






 Czym jest Happy Planner?


Jest to dzienniczek z kalendarzem, w którym mamy możliwość zapisania dosłownie wszystkiego! Bardzo dobra alternatywa dla osób, które uwielbiają wszystko notować i pamiętają o czymś tylko wtedy, gdy mają to przed nosem wypisane wielkimi literami. Jestem doskonałym przykładem owej grupy. Nowy rok, to przede wszystkim nowe wyzwania i cele. Happy Planner ułatwia i motywuję do działania, ponieważ jest on stworzony przede wszystkim właśnie do osiągania celów, a raczej wspierania w ich osiągnięciu. Pomoże nam cieszyć się z każdego dobrze zaplanowanego tygodnia i sprawi, że nie będziemy już żałować zmarnowanych dni, w których przecież tyyyleee miałyśmy zrobić... Brzmi to jak reklama…






Na pierwszy rzut oka wygląda dość formalne, co sprawia, że traktujemy go poważnie. Na początek dzienniczek zmusza nas do głębokich przemyśleń i narzuca bardzo ważne pytanie „KIM JESTEM?”.









 Następnie zastanowimy się po co w ogóle nam taki kalendarz i nauczymy się z niego mądrze korzystać. 



Co chwilę ukazują się różne wskazówki i instrukcję, które mają nam ułatwić wygospodarowanie czasu. Musimy również poświęcić chwilę na podsumowanie zeszłego roku, aby zobaczyć ile spraw nie udało się nam załatwić, a przecież musimy je nadrobić! Dla umilenia czasu autor dodaje ciekawe cytaty, by pomóc nam w działaniu ;) 



Małymi krokami wkraczamy w oczekiwany etap planowania. Zaczynamy od podstawowych rzeczy, takich jak relacje, zdrowie, rozrywka, cel, pieniądze, szkoła itp. Zapisujemy sobie to, co chcemy poprawić. Następnie tworzymy listę „100 rzeczy, które chcę zrobić do końca 2017 roku!”.





Tu się na chwilkę zatrzymamy. Mogą to być krótkie, skromne marzenia takie jak np. skok na bungee, ale mogą to być również rzeczy, które już dawno powinnyśmy zrobić, ale się boimy, jesteśmy za leniwi itp. Dobrym przykładem jest tu wizyta u dentysty, czyli „wyleczę wszystkie zęby” ;) Radziłabym nie wpisywać tu nawyków, ponieważ będzie na to oddzielna strona. Bardzo ważnym punktem dla mnie jest „Twój czas”. 



Dzięki niemu zobaczyłam jak bardzo zaniedbuję wiele spraw i jak bardzo jestem leniwa… Tutaj widzimy wszystko czarno na białym i oczywiście poprawiamy!


Myślę, że właściwie i konkretnie opisałam kilka kluczowych stron. Pozostałe rzeczy, których nie trzeba omawiać, znajdziecie poniżej ;)